Nowa era Porsche: odrzucenie fanatyzmu Sprzedaż 400 tys

16

Zapomnij o wykresach wzrostu. Zapomnij o celach kwartalnych. Już ich nie ma.

Nowy szef Porsche Michael Leithers nie zamierza osiągnąć progu 400 000 sprzedawanych samochodów rocznie. Jego celem jest połowa tej kwoty. 200 000 sztuk. A jeśli uważasz, że zmniejszenie rozmiaru firmy brzmi delikatnie, przyjrzyj się metodom. Redukcja personelu. Zmniejszenie deski. Strukturalna „amputacja”. To dramatyczny zwrot w historii marki, która pod wodzą Olivera Blume’a w ostatnich latach krzyczała o rozwoju, wyznaczaniu ambitnych celów, agresywnej rekrutacji i szybkim rozwoju.

W zeszłym roku rzeczywistość mocno uderzyła w firmę.

Pojazdy elektryczne nie sprzedawały się tak dobrze, jak obiecywano w tabelach sprawozdawczych. Rynek chiński się zatrzymał. USA ochłonęły. Zyski spadły do ​​około 1%. To mało opłacalne. To za mało, żeby zbudować fortecę nie do zdobycia. Wystarczy, żeby przetrwać zimę.

Zatem teraz Lighters obejmuje urząd, prosto z McLarena, z innym mandatem. Rozwiązuje już dywizję Car-IT. Osiem dywizji zostaje zredukowanych do siedmiu. Krążą pogłoski, że zarząd również mógłby zostać zmniejszony i powrócić do sześciu członków, co przypomina epokę Matthiasa Müllera. Ale zmiany w salach konferencyjnych to drobnostki.

Fabryki są prawdziwym celem.

W zeszłym roku Porsche sprzedało około 280 000 pojazdów. o 30 tys. mniej niż rok wcześniej. A w tym roku? W pierwszym kwartale sprzedaż spadła o kolejne 15%. Tendencja nie zwalnia; przyspiesza w dół. Lighters negocjuje ze związkiem zawodowym w Niemczech w sprawie cięć kosztów, co jest korporacyjnym kodeksem zwolnień. Nie mamy jeszcze ostatecznych danych liczbowych dotyczących liczby personelu. Ale Weissach krwawi. Centrum rozwoju, które zatrudnia 5200 osób, może stracić nawet jedną czwartą miejsc pracy.

Efektywność zamiast prestiżu. To wydaje się być nowym mottem.

Nie chodzi tu tylko o jednostki produkcyjne. Menedżer sprzedaży Matthias Becker? Mógłby też być następny. Jego nieobecność na Salonie Samochodowym w Pekinie była symboliczna. Publicznie i po cichu obwiniano go o upadek Chin. W sektorze luksusowym pominięcie największego motoru wzrostu nie jest tylko błędem. To finał kariery.

To, co stanie się dalej, nie jest jeszcze do końca jasne. Planują połączyć produkcję i zakupy, aby rozwiązać problem nadwyżki mocy produkcyjnych. Celem jest osiągnięcie marży operacyjnej na poziomie 10–15% do końca dekady. To zdrowe wskaźniki. Nawet stabilny.

Ale czy Porsche chce pozostać Porsche, jeśli produkuje o połowę mniej samochodów, niż marzyło trzy lata temu? Nikt nie pyta o odpowiedź. Tylko wyniki.

I może trochę cichszy parking.