MGGO! gotowy na dokonanie rewolucji

17

Na Goodwood Festival of Speed marka MG zaprezentowała samochód koncepcyjny. Nazywa się MG GO! Zwróć uwagę na wykrzyknik. Zrobiono to celowo.

Jest mały. To jest elektryczne. Wygląda jak hatchback, który naprawdę chce wygrać sprint na zatłoczonym torze.

Marka MG należy do chińskiego giganta samochodowego SAIC. W Wielkiej Brytanii panuje fajny trend: powstają praktyczne samochody elektryczne, którymi, jak wynika z opinii, ludzie naprawdę lubią jeździć. Zadebiutował tam także Cyberster – kabriolet roadstera z prawie 500 końmi pod maską i nazwą, która brzmi, jakby należała do złoczyńcy z filmu z 2030 roku. I to działa.

Porozmawiajmy o Ameryce.

Od czasu, gdy MGB opuściło nas w 1980 r., w USA nie sprzedawano żadnych oficjalnych nowych samochodów MG. Było to już przestarzałe. Gumowe zderzaki naśladujące chromowane linie jego młodości. Zawieszenie jest tak miękkie, że nadawało się do rajdów – być może nawet do MGB Dakar. Brzmi absurdalnie. Ale chciałbym tego.

Za granicą MG przeżył. Tymczasowo. Wewnątrz konstrukcji Rovera. Produkowali samochody, które prawdopodobnie dobrze by się sprzedawały, gdyby ktoś po prostu wysłał je na Zachód. Weźmy na przykład MG ZT 260.

Zapamiętaj ten samochód.

Silnik Forda Mustanga V8. Napęd na tylne koła. Ręczna skrzynia biegów. To nie była tylko tweedowa marynarka w brytyjskim stylu. Był to pełnoprawny samochód sportowy. Mocna herbata, jeśli lubisz.

Ale tego właśnie Amerykanie nie pamiętają. Pamiętamy plamy oleju. Rdza. Ciągłe prace remontowe. Posiadanie klasycznego MG było jak opieka nad bardzo kochającym, ale głęboko niekontrolującym starszym psem. Kochałaś go. Ale ty też wciąż rozkładałeś gazetę.

Następnie prawa wykupiła korporacja SAIC. I wszystko się zmieniło.

Zniknął stary romantyczny niechluj. Zastąpił go producent wydajnych, wesołych „skrzynek” elektrycznych. Crossover MG4 jest sprzedawany w Europie. Ludzie go lubią. Jest dostępny. Ma swój własny nastrój. Nawet jeśli nie gromadzi się na brytyjskiej ziemi. I to nie ma znaczenia. Jeździ całkiem dobrze.

Przyjrzyj się teraz nowej ofercie wprowadzonej w Goodwood.

Istnieje duży samochód elektryczny o nazwie Cyber. Jest bardziej zaokrąglony. Błyszczący. Wygląda na to, że Ford Mach-E został przepuszczony przez blender i przefiltrowany. Solidny wybór. Bezpieczny wybór. (Solidny vybir. Bezpieczny vybir.) Uwaga: w oryginalnych angielskich słowach znaczenie zostaje tutaj zachowane: „Solidny vybir. Bezpieczny vybir” -> „Niezawodny wybór. Bezpieczny wybór.”

A potem GO!.

To jest gorący hatchback. Prawdziwy. Trafia dokładnie w niszę pozostawioną przez samochody takie jak Renault 5 E-Tech Electric, które już wywołuje poważne uczucie nostalgii w Ameryce Północnej. Jeśli odrzucimy symulowaną aerodynamikę i światła samochodu koncepcyjnego, pozostanie inteligentne rozwiązanie. Dostępny. Śmieszny.

Czy chiński hatchback z brytyjską plakietką może przetrwać w USA? Być może nie. Polityka jest tu skomplikowana. Ale strategia produktu sprawdza się gdzie indziej.

Pomyśl Mini. BMW kupiło tę markę 25 lat temu. Odbudował go od zera. Sprzedano tysiącom Amerykanów maleńkie, ekscentryczne „pudełka”, które kochano za humor i inżynierię. GO! próbuje zostać nowym Mini.

W Wielkiej Brytanii? Ma realne szanse. W Ameryce?

Dobrze.

Drzwi do Ameryki jeszcze się nie otwierają. Jeszcze nie. Być może nigdy się nie otworzą.

Ale możesz polecieć do Wielkiej Brytanii. Wynajmij to w 2027 roku. Jedź do Goodwood. Brak wycieków oleju. Żadnych elektrycznych „demonów” krążących po garażu niczym duchy. Tylko głośna praca akumulatora i szybka reakcja na kręcenie kierownicą.

Nieźle.

Logo to nie tylko historia. To pozwolenie na doprowadzenie do szaleństwa bez przepraszania za to.

Czy tęsknimy za chaosem dawnych czasów? Do smarowania? Przez hałas?

Z pewnością.

Ale cisza szybkiego samochodu elektrycznego nie jest wrogiem przyjemności. Po prostu inny smak.

Zobaczmy, czy ludzie to zauważą.