Seria projektowa #Temerario: surowe spojrzenie na szkice Lamborghini
Większość ludzi uważa, że personalizacja to po prostu wybór odcienia farby i nadzieja na to, co najlepsze. Skrzydło Ad Personam Lamborghini robi coś innego. Niedawno stworzyli dwa dzieła Temerario, które wyglądają, jakby pochodziły prosto ze szkicownika. Niepolerowane, gotowe do użycia w studiu rendery. Mówimy o przybliżonych, wczesnych szkicach. O tych, gdzie granice są jasne, a intencje nieskazitelne.
To dziwny wybór. I szczerze? To działa.
Marka nie chciała, aby te samochody zgubiły się na drogach wśród tysięcy innych Temerario. Chcieli, żeby wyglądały jak prototypy projektów, które nigdy nie zeszły z linii produkcyjnej. Wynik? Dwa samochody, które przełamują typową estetykę „kupującego supersamochód”.
Zewnętrzna estetyka szkicownika
Lamborghini twierdzi, że inspiracja pochodziła bezpośrednio z wczesnych szkiców, od których wszystko się zaczęło. Cienkie graficzne linie biegły przez całe nadwozie obu samochodów. Tworzy to dziki, dramatyczny efekt. Nie krzyczy o luksusie. To krzyczy koncepcyjnie.
Jeden model wykonany jest w matowym kolorze Grigio Crater. Do tej bazy dodano linie designerskie w kontrastowym odcieniu Grigio Artis. Nie wydaje się to zauważalne, dopóki nie przyjrzysz się uważnie. Grafika przecina matową powierzchnię niczym pociągnięcie piórem.
Drugi samochód robi chyba jeszcze większe wrażenie. Całość wykończono w kolorze Celeste Fedra, w tym samym klasycznym jasnoniebieskim odcieniu, jaki Lamborghini oferuje od czasów Huracána. Jako kontrast użyto Bianco Phanesa. A bo po co zatrzymywać się w połowie drogi, model ten został wyposażony w lekki pakiet Alleggerita. Dodaje kilka matowych składników, które zmniejszają wagę i dodają tekstury.
Cięcie spotyka się z węglem
Niestandardowe Lamborghini bez niestandardowego wnętrza to sprzeczność do kwadratu. Dlatego wnętrza otrzymały ten sam projekt co nadwozie. Podstawą jest czarna skóra. Ale szczegóły opowiadają prawdziwą historię.
Szary samochód obszyty jest srebrnymi wełnianymi paskami Gessato. To nie jest zwykła tapicerka. Utkana jest z przeplatających się nici, które zmieniają wygląd pod wpływem ruchu światła. Ten trik z tkaniną został zapożyczony bezpośrednio z zaawansowanego technologicznie krawiectwa Mediolanu. Fotele bardziej przypominają szyty na miarę garnitur niż elementy wnętrza samochodu.
„Do szarego samochodu dodano srebrne paski wełny Gessato… sztuczka z tkaniną zapożyczona bardziej z mediolańskiego krawiectwa niż z części samochodowych.”
Niebieski model zrezygnował z wełny. Zamiast tego używa akcentów z Dinamica Corsa Tex. Przebiegają przez nie srebrne paski. Mniej dramatyzmu tkanin. Większa syntetyczna precyzja.
Wydajność: więcej niż tylko ładny obraz
Porozmawiajmy o „niedźwiedziu w pokoju”. Temerario zakopał wolnossący silnik V10. Nigdy więcej Gallardo. Brak linii Huracán pod względem silnika wolnossącego. Niektórzy puryści mogą się skrzywić. Ale liczby nie kłamią.
Nowe mini Lamborghini przyspiesza do 100 km/h w zaledwie 2,7 sekundy. Do 200 km/h? W 7,1 sekundy.
Jak? Dzięki systemowi hybrydowemu typu plug-in. 4,0-litrowy silnik V8 z dwiema turbinami. Trzy silniki elektryczne. Rezultatem jest wydajność porównywalna z Revuelto napędzanym silnikiem V12. Samochód ewoluował od „małego supersamochodu” do nastolatka kipiącego hormonami. Jest szybki. Jest głośno (względnie mówiąc). To na pewno Lamborghini.
Dlaczego to jest ważne?
Ci dwaj Temerario nie są dla każdego. Nie będą pasować do przeciętnego kupującego, który pragnie dyskretnego symbolu statusu. Są dla projektantów. Artyści. Dla tych, którzy widzą wartość w procesie, a nie tylko w produkcie.
Pokazują, że Lamborghini wciąż igra z ogniem. Gotowa zaryzykować wyglądanie dziwnie dla czegoś wyjątkowego. Na rynku nasyconym kopiami i klonami to rzadkość.
Czy zatem ten Temerario jest lepszy od modelu fabrycznego? To zależy od Twojego gustu. Ale czy zapada w pamięć? Niewątpliwie.
„Żaden z nich nie jest jak każdy inny Wściekły Byk na drogach ani jak większość innych samochodów z plakietką supersamochodu”.
Estetyka szkicownika pozostaje na maszynie długo po odłożeniu pióra. O to właśnie chodzi.























